Start
Ta wstrętna matma Drukuj Email
Wpisał: AdminK   
03.11.2007.

Wstręt do matematyki to nie tylko szkolna wymówka i usprawiedliwienie złych stopni z matmy. Okazuje się, że brak głowy do matematyki może być chorobą, podobnie jak dysleksja czy ADHD.

Liczbowstręt zwie się dyskalkulią. Choroba ta może dotyczyć do 14 proc. populacji. Zatem może na nią cierpieć nawet co siódmy uczeń w klasie. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Mayo Clinic. Zauważyli, że u znacznej części osób cierpiących na dyskalkulię jest ona błędnie diagnozowana. Często uznaje się ją za ADHD czy dysleksję.

Czym zatem objawia się dyskalkulia? Może to być nieumiejętność rozwiązywania skomplikowanych działań matematycznych, na przykład na ułamkach. U innych może się objawiać w zupełnie inny sposób - niektórzy nie mogą w pamięci stwierdzić, czy widzą dwa czy trzy przedmioty. Wspomagają się wtedy prymitywną metodą liczenia na palcach.

Ze zdolnością do liczenia związanych jest co najmniej kilka obszarów naszego mózgu. Najbardziej znany to tzw. bruzda ciemieniowa. Przechodzi ona przez środek płata ciemieniowego mózgu. Naukowcy zlokalizowali tu neurony odpowiedzialne za wykonywanie nieskomplikowanych operacji obliczeniowych. By jednak człowiek był w stanie wykonywać skomplikowane obliczenia, muszą ze sobą współpracować także inne obszary mózgu. Za obliczanie odpowiadają też bowiem kora przedczołowa, zakręt kołowy i zakręt obręczy. Jeśli ten obszar mózgu zostanie uszkodzony lub jest nieprawidłowo zbudowany, może prowadzić do poważnej dyskalkulii. Często rozpoznaje się ją m.in. u dzieci z zespołem Turnera, alkoholowym zespołem płodowym (FAS) oraz u wcześniaków z uszkodzeniem płata ciemieniowego.

Na podstawie badań mózgu bardzo trudno jest wyrokować o matematycznych zdolnościach. Dlatego dyskalkulię  można rozpoznać wyłącznie poprzez wnikliwą obserwację ucznia i dzięki testom psychologicznym. Niestety tego typu diagnozowanie to rzadkość, nawet w wypadku państw, które wiodą prym w badaniach nad dyskalkulią. A społeczne skutki dyskalkulii mogą być naprawdę poważne. Światowej sławy ekspert w tej dziedzinie, prof. Brian Butterworth przedstawił przykład młodego człowieka, który przez problemy z liczeniem trafił za kratki. Kradł ze wstydu przed konfrontacją przy kasie. Nie wiedział, ile ma zapłacić, ani czy wydana reszta będzie odpowiednia. Chorzy na dyskalkulię często nie potrafią też prawidłowo oceniać odległości i upływu czasu. A to może być przyczyną poważnych wypadków drogowych.

Cierpiący na dyskalkulię mają ogromne problemy z intuicyjnym pojmowaniem liczb. Trudno im także opanować proste koncepcje matematyczne i zapamiętać fakty i procedury z nimi związane. Ponadto nieumiejętność liczenia, szacowania i porównywania liczb utrudnia im wszystkie procesy uczenia związane z liczbami. Na szczęście niemal w każdym przypadku dyskalkulii możliwa jest rehabilitacja. Dzięki specjalnym programom nauczania matematyki z wykorzystaniem książek, zabawek, a nawet gier komputerowych oswaja się dyskalkulików ze światem liczb.

Więcej informacji o dyskalkulii można znaleźć na stronach internetowych: http://www.dyskalkulia.pl/ lub www.dyscalculia.org

 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »